Podobno powoli wypiera TaiwindCSS
Gorszy pieniądz wypiera lepszy – i w sumie na tym mógłbym skończyć.
Mam o nim podobne zdanie jak o Tailwindzie. Bo na dobrą sprawę główny pomysł stojący za nim jest taki sam: przemielić CSS-a do atomowych klas, które pozwalają zmniejszyć rozmiar CSS-a. Główna różnica polega na tym, że StyleX wraca do pisania CSS-a, podczas gdy Tailwind robił wszystko, by tego uniknąć. I to jest też IMO główny plus nad Tailwindem. Jeśli ktoś umie dobrze w CSS, to Stylex będzie lepszym rozwiązaniem – bo można go używać jako przezroczystego kompilatora.
Natomiast twierdzenia typu:
StyleX builds optimized styles using collision-free atomic CSS which is superior to what could be authored and maintained by hand.
jak dla mnie brzmią na wyrost. Jak się dobrze zakombinuje z metodykami pokroju BEM i połączy to z narzędziami do ekstracji krytycznych stylów czy jakimś PostCSS-em do optymalizacji wielkości arkuszy, to da się uzyskać porównywalne efekty. Tak, pewnie Stylex robi jakieś superdziwne sztuczki, dzięki czemu wyciska 3 bajty więcej. Ale, jakbym był złośliwy, w dużych apkach na Reakcie (bo nie oszukujmy się, Stylex jest bardzo reactowy) wielkość arkusza stylów to akurat najmniejszy problem.
Ogólnie: Stylex jest typowym przedstawicielem drugiej (trzeciej?) generacji CSS-in-JS. Dla konkretnej grupy devów jest idealny. Dla takiego mnie – niekoniecznie. Ale na pewno, jak już będę zmuszony bawic się Reactem, to chętniej sięgnę po niego niż po Tailwinda.