Cześć wszystkim,
Mam do Was pytanie jako do praktyków. Chcę dobrze i solidnie zrozumieć sieci komputerowe (docelowo pod kątem testów penetracyjnych) ale mam problem z nauką.
Kiedy próbuję czytać suchą teorię, model OSI, albo robię podstawowe pokoje sieciowe na TryHackMe, czuję, że to niczego mnie nie uczy. Mój mózg po prostu nie przyswaja wiedzy z samego tekstu czy interaktywnych opisów. Mam wrażenie, że coś tam wiem, ale nie widzę całego modelu i nie rozumiem, jak to wszystko ze sobą współpracuje.
Chciałem Was zapytać o parę rzeczy:
1. Jak Wy zaczęliście naprawdę rozumieć sieci? Czy był jakiś konkretny moment, projekt albo laboratorium, gdzie nagle wszystko Wam się "pokleiło" w całość?
2. Z czego korzystać przy nauce, jeśli jest się absolutnym wzrokowcem i praktykiem?
3. Jak powinienem o nich myśleć? Macie jakieś swoje ulubione analogie z życia wzięte, które pomagają zwizualizować sobie ruch pakietów, routing czy warstwy sieciowe?
4.Po czym poznaliście że zaczynacie rozumieć sieci coraz bardziej? Jaki był taki pierwszy kamień milowy w Waszej praktyce?
Dodam że czasem pojawia się u mnie w głowie takie coś jak bym trochę to rozumiał ale nie do końca, w którymś kościele dzwoni ale nie wiadomo w którym. Szczerze trudno jest mi to wytłumaczyć ale może ktoś z was miał coś podobnego i wie o co mi chodzi?
Macie jakieś porady?
Z góry dziękuję