Widziałem, że temat ten już się przewinął, ale dotyczył kierunków takich jak technik informatyk. Ja zastanawiam się nad technik programista lub jakiś liceum i studia
Znam kilka osób które były na techniku programiście i hmm, jest lepiej niż na informatyku w kontekście programowania (w końcu tytuł zobowiązuje), ale nadal jest ten sam schemat typowy dla szkoły, czyli zahaczanie o wiele tematów, ale bez wchodzenia głębiej w żaden.
Każdy z kim rozmawiałem miał wrażenie, że umie tyle ile daje obejrzenie pierwszych kilku odcinków tutoriala na youtube - ale warto zaznaczyć, że nie całego i że cały by nie był wystarczający, żeby móc powiedzieć że sie ogarnia temat.
Jest postęp w dobrą stronę bo na informatyku wielu tych tematów nawet nie było, ale realna różnica "ile to daje" jest dość mała.
Wiem, że można się uczyć samemu
W sumie to nawet trzeba, bo od zawsze wymaganiem był poziom "studia i trochę więcej", czyli albo idziesz na studia i bonusowo uczysz się trochę więcej, czyli spędzasz jakieś 3 i pół roku... albo uczysz się wymaganych tematów samodzielnie, w wolnym czasie, bo cała wymagana wiedza jest łatwo dostępna za darmo w internecie - i ta metoda zazwyczaj zajmuje mniej czasu, bo można zoptymalizować plan nauki pod swoje preferencje, można wybrać źródła lepszej jakości itd. Odkąd pamiętam standardem były tutaj mniej więcej dwa lata, do trzech jeśli ktoś ma mniej czasu. Przez jakiś czas był mit że dałoby się nawet w 6-8 miesięcy, bo czysto teoretycznie, gdyby ktoś zajmował się jedynie nauką w ciągu dnia, po 10 godzin dziennie, to teoretycznie byłoby to możliwe, ale w praktyce to był tylko marketing firm szkoleniowych, wątpię żeby komukolwiek się to realnie udało. Znałem jeden przypadek człowieka który szybko się nauczył, ale to mocno niesprawiedliwy przypadek, bo on na start już dużo umiał, bo miał kilka lat doświadczenia w podobnym zawodzie, na studiach uczył się programowania, a dodatkowo przez 3 miesiące miał wakacje (firma bankrutowała i dali ludziom płatne 3 miesięczne urlopy na pożegnanie).
To w sumie często powoduje historie o "brutalnym rynku juniorów". Mnóstwo razy widziałem sytuacje gdzie ktoś po 8 miesiącach nauki odmawiał dalszej nauki, bo czuł że umie wystarczająco na juniora - i zaczynał masowo wysyłać CV, a po odrzuceniu z strony każdej firmy, zamiast zastanowić się nad dalszą nauką, narzekał oraz kontynuował spamowanie CV. Przed marketingiem o 6-8 miesiącach, mało kto czuł się gotowy po roku, dla większości standardem były, tak jak mówiłem, 2-3 lata. Mówię to bo łatwo jest się zniechęcić widząc ciągłe narzekanie, ale w praktyce, jak się zobaczy kto narzeka, to okazuje się że oni nie spełniają nawet minimalnych wymagań z ofert na które aplikują (czyli po prostu posiadanie minimalnych umiejętności, do mniej więcej samodzielnej pracy przy projekcie w pracy - z założenia junior potrzebuje wsparcia, ale powinien umieć możliwie najwięcej z tego, co jest łatwe do znalezienia za darmo w internecie, akceptowalne braki wiedzy to rzeczy, których ciężko jest się nauczyć samodzielnie i za darmo).
technik programista lub jakiś liceum i studia
Tutaj myśle że realną różnicą jest atmosfera, która wbrew pozorom potrafi być kluczowa. Jeśli rzeczywiście chcesz iść w tym kierunku, rzeczywiście chcesz się uczyć, to prawdopodobnie będziesz to robić niezależnie od otoczenia. Prawdopodobnie czyli nie na pewno, a otoczenie które ma podobne zainteresowania, sprawia że nauka jest prostsza. Jeśli codziennie słyszysz od nauczycieli o komputerach, a co jakiś czas koledzy z klasy wspominają o jakichś ciekawostkach, to prościej jest wieczorem usiąść do grzebania w kodzie, niż żyjąc w otoczeniu, w którym jesteś samotny z tym tematem.
Ta sama zasada co z wszystkimi innymi aktywnościami. Jeśli dużo ludzi w twoim otoczeniu angażuje się w sport, to treningi przychodzą jakoś tak łatwiej, intuicyjnie, a jeśli zmienisz otoczenie na takie które z sportem nie ma za dużo wspólnego, to poziom trudności rośnie, ćwiczenie przestaje być oczywistością a zaczyna być świadomym wyborem (brzmi fajnie, bo ludzie lubią czuć się męczennikami którzy codziennie walczą z przeciwnościami losu... no ale w praktyce to znaczy tylko tyle że trudniej jest się zmotywować).
Warto też pamiętać że ułatwienie to tylko ułatwienie. To będzie skuteczne tylko jeśli chcesz samodzielnie się angażować w naukę, a większość osób nie chce i kończą bez wiedzy, ale za to z zmarnowanym czasem poświęconym na technikum.
Pamiętaj że w technikum nie dość że jest dodatkowy rok, to jeszcze każdy rok ma większą ilość godzin w tygodniu, więc realnie to jest więcej niż rok.
Ja gdybym cofnął się w czasie to wybrałbym technikum, bo znam swoje mocne i słabe strony. Jestem na tyle zdeterminowany że jestem w stanie się uczyć bez presji otoczenia, ale jednocześnie bez otoczenia, moja systematyczność będzie dość chaotyczna. Z otoczeniem "budującym klimat" prościej mi o regularność. To taki bonus do wyników. Można to zastąpić też społecznościami w internecie, jakieś discordy itp, to też bardzo dobrze działa, ale mam wrażenie że z roku na rok coraz trudniej jest znaleźć aktywne społeczności. Gdybyś chciał to moge zaprosić na mojego discorda, ale on lata świetności ma już za sobą, obecnie większość rozmów to narzekanie ludzi z dawnych lat, na codzienność xd https://discord.gg/TjKtDQsdr8
W sumie, najbardziej rozwojowy był dla mnie rok, w którym z kolegą z discorda, wspólnie rozwijaliśmy projekt.