Chciałbym ,żeby ktoś mi powiedział czy mój tok myślenia jest właściwy, bo jak się statwia własne przemyślenia do których się przyzwyczai i okazują się nieprawdą to trudno się przestroić. Mianowicie wyobrażam sobie ,że wskaźnik to taka szuflada w której można przechowywać normalne dokumenty (czyli różne wartości), segrekatory z dokumentami (czyli tablice) i adresy dokumentów z innego regału który nie jest wskaźnikiem